| Morskość" Szczecina - jak ją tworzyć, kultywować? |
|
|
|
|
Pisze żeglarz Bruno Salcewicz 2010-01-31, ostatnia aktualizacja 2010-01-31 19:52:12.0
Nie ma już co rozdzierać szat nad upadkiem przemysłu stoczniowego, a dążyć do tego, żeby kreować Szczecin i cały region jako najlepsze w Europie miejsce do uprawiania turystyki wodnej, sportów wodnych Na temat morskiego charakteru miasta zapisano już sporo papieru. O "morskości" Szczecina pisali w "GW" dziennikarze, ludzie morza i lokalni politycy. Swoje zdanie wyrażali również czytelnicy - mieszkańcy naszego grodu. Jakiś czas temu ja również zabierałem na ten temat głos. Czy te opinie i postulaty dały jakiś efekt? Czy Szczecin stał się bardziej morski?
Chyba nie i dlatego uważam, że temat jest nadal aktualny. Tym bardziej że z mapy Szczecina znika kolejna stocznia i coraz mniej statków Polskiej Żeglugi Morskiej nosi na rufie nazwę Szczecin, jako portu macierzystego. Dobrze, że udało się chociaż uratować słynny jacht "Polonez", który zbudowano w Szczecinie i którego portem macierzystym jest nadal Szczecin, czego się nie docenia. W portach Trójmiasta dla historycznych jachtów przyznawana jest ulga. Postój "Poloneza" w Marinie Gdańsk kosztował 1 zł za dobę!!! Niewątpliwie Szczecin był miastem morskim, o czym świadczy zamierający dziś port, stare fotografie, obrazy i kilka skromnych eksponatów w muzeum. Niestety, materialnych śladów zachowało się niewiele, bo nie dbano o nie, a nawet niszczono, ponieważ były "poniemieckie". Później nie zadbano o to, żeby żaglowiec "Dar Pomorza" czy s/s "Sołdek" pozostały w Szczecinie. Trudno. A co dziś dzieje się w Szczecinie? Teraz dużo się pisze o Muzeum Morskim. Dobrze, że sprawa muzeum i portu jachtowego na Wyspie Grodzkiej ruszyła z miejsca, bo uprawa buraków i pomidorów w centrum miasta nie bardzo licuje z morskim charakterem Szczecina. W wielu miastach, w których porty straciły swój komercyjny czy przemysłowy charakter, cumują dziś statki wycieczkowe i jachty, a na nabrzeżach i składowych placach stoją eleganckie osiedla. Gdzie indziej odnawia się czy rekonstruuje stare statki. Przykładów jest mnóstwo. Wymienię trzy: Niemcy utrzymują "pod parą" holownik "Stettin" zbudowany w Szczecinie 100 lat temu. Podczas Dni Morza odwiedza nas rzeczny lodołamacz "Kuna" zbudowany w Gdańsku w roku 1884. Anglicy dużym nakładem kosztów odtworzyli słynny jacht "Gipsy Moth IV", który już odbył drugi rejs swoją historyczną trasą dookoła świata i teraz korzysta z niego młodzież. Wszystkie te statki pływają, są wykorzystywane do różnych celów, nie są martwymi muzealnymi eksponatami. Muzeum Morskie w Szczecinie to dobry pomysł, ale zanim ten i inne, czasem fantazyjne, pomysły przybiorą realny kształt, trzeba robić coś mniejszego. W Sztokholmie, Londynie czy w Goeteborgu na oczach mieszkańców i turystów powstają repliki starych żaglowców, remontuje się historyczne jachty czy buduje się drewniane łódki. Wszystko zgodnie ze szkutniczą tradycją. Miasto Gdańsk kupiło żaglowiec "Generał Zaruski" i przy wsparciu sponsorów remontuje ten jacht, co już wzbudziło zainteresowanie Szwedów, którzy odwiedzają Gdańsk, żeby zobaczyć jacht, który u nich był zbudowany. Gdzieś pod Warszawą bezdomni budują jacht, którym chcą popłynąć dookoła świata. Widziałem to w telewizji już dwa razy! Realizacja tych projektów nie była zaplanowana, ale znaleźli się zapaleńcy, którzy rzucili pomysł i wzięli się do roboty, a władze to zaakceptowały i pomagają. Korzyści będą wszechstronne. Nie pytaj co da ci miasto, ale co ty możesz zrobić dla miasta. Może właśnie taka postawa sprawi, że będziemy dumni ze Szczecina. Nie ma już co rozdzierać szat nad upadkiem przemysłu stoczniowego, a dążyć do tego, żeby kreować Szczecin i cały region jako najlepsze w Europie miejsce do uprawiania turystyki wodnej, sportów wodnych... Więcej na stronach Gazety Wyborczej: http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34939,7513869,_Morskosc__Szczecina___jak_ja_tworzyc__kultywowac_.html
Przystanek Szczecin autor Bruno Salcewicz
|
