| Na stocznię nie ma co liczyć. Szansą są nowe technologie |
|
|
|
|
Paneliści spotkali się w poniedziałek 28 września w siedzibie Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości w Szczecinie. Ich zadaniem było zdiagnozowanie struktury branżowej gospodarki miasta. Było to już drugie spotkanie grup panelowych. - Trzeba skończyć z przekonaniem, że Szczecin jest miastem gospodarki morskiej opartej przede wszystkim na Stoczni Szczecińskiej – twierdzi prof. Aneta Zelek z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu. - Stocznia Szczecińska nie udowodniła, że potrafi zbudować swojej przewagi w przemyśle stoczniowym. Choć z drugiej strony nie najgorzej radzą sobie stocznie remontowe. Podobnego zdania był Bogusław Brudkiewicz z Wydziału Rozwoju Miasta Urzędu Miasta: - Jeżeli mamy stawiać na przemysł stoczniowy, to tylko ten mały: remonty, budowa jachtów, serwis, sezonowanie. Dariusz Więcaszek, prezes Północnej Izby Gospodarczej, stwierdził, że przyszłością Szczecina nie będzie wielki przemysł. Podobnie jak większość panelistów, jako najlepszy kierunek rozwoju, wskazał nowoczesne technologie, bo jak twierdzi, nie mamy innego wyjścia. - Jasne, że naszą szansą jest high-tech i powinniśmy na to stawiać. Szczególnie na informatykę, bo w tej sferze najłatwiej można wykreować powstawanie nowych firm – mówi Andrzej Bendig-Wielowiejski, prezes UNIZETO Technologies S.A. Motorem rozwoju nowych technologii powinna być ścisła współpraca szczecińskich firm i uczelni wyższych. - Biznes musi wspomagać i współpracować z uczelniami, żeby kształciły absolwentów, których wykształcenie będzie odpowiadało zapotrzebowaniu rynku pracy – mówi Dariusz Więcaszek. - Niedostosowanie zaczyna się już na poziomie szkoły podstawowej i średniej. Na lekcjach informatyki uczy się archaicznych programów lub oferuje się serfowanie w sieci, a to uczniowie robią w domu po osiem godzin dziennie – dodaje Michał Szostkowiski, członek zarządu Tieto. Część ekspertów podkreślała znaczenie transportu i logistyki jako drogi rozwoju Szczecina. Jednak z tą argumentacją nie zgodził się Bogusław Brudkiewicz. - Nie mamy szans na rozwój usług transportowych i logistycznych, bo pod tym względem jesteśmy w sytuacji tragicznej: rozwój tej dziedziny nie jest możliwy bez dróg i kolei – przekonuje Bogusław Brudkiewicz. - Żeby stan infrastruktury m.in. połączeń drogowych i kolejowych umożliwiał utworzenie w Szczecinie centrum transportu i logistyki potrzeba 10-15 lat. Eksperci zastanawiali się też nad przyszłością terenów postoczniowych. Jednym z pomysłów było utworzenie parku przemysłowego, nastawionego na nowe technologie i usługi. Innym utworzenie dzielnicy wzorowanej na przekształceniach terenów poprzemysłowych m.in. w Malmo, Hamburgu czy Manchestrze. Paneliści stwierdzili zgodnie, że przyszłość gospodarki miasta leży w małych i średnich przedsiębiorstwach. |
| Zmieniony: środa, 30 września 2009 12:34 |

|
Na stocznię nie ma co liczyć. Szansą są nowe technologie
Sep 30 2009 06:41:55 Przyszłość miasta na pewno w dużej mierze oparta będzie na rozwoju małych i średnich firm ale nie mozna przekreślać gospodarki morskiej, która przez lata funkcjonowania stworzyła duży zespół własnie małych i średnich firm, które ze stoczniami kooperowały. Upadek Stoczni Szczecińskiej był w dużej mierze dziełem polityków a nie gospodarki. wywołany przez nich łańcuszek nieszczęść doprowadził do zerwania wielu więźi kooperacyjnych i wywołane przez to kłopoty własnie tych firm kooperujących. Przykład dobrej kondycji stoczni remontowych wskazuje na to ze gospodarka morska jest potrzebna regionowi i jeszcze przez lata bedzie jego znacząca częścią. Mam nadzieję że stocznia wznowi produkcję i to nie tylko statków ale i innych obiektów oceanotechnicznych a wówczas ma szansę na stabilny rozwój. Moim zdaniem nie można już teraz przekreslac gospodarki morskiej w województwie zachodniopomorskim ale należy szukać alternatywnych sfer gospodarki, które mogą stanowić pewną przeciwwagę dla gospodarki morskiej. Nasze województwo aby harmonijnie się rozwijać powinno opierać się na kilku gałęziach gospopdarki, w tym również na gospodarce morskiej chociazby z racji swego położenia i dotychczas funkcjonujących firm z tą gospodarką związanych.
dr inż. Marek Molewicz |
#46 |
|
Odpowiedź:Na stocznię nie ma co liczyć. Szansą są nowe technologie
Oct 03 2009 08:50:56 Jakkolwiek upadek stoczni w dużej mierze wynikał z wielu lat jej funkcjonowania w sferze zainteresowania polityki, co negatywnie wpływało na jakość procesów zarządczych, to trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że w obecnej sytuacji trudności posiadają wszystkie duże stocznie w Europie. Stocznia Szczecińska, z szacunkiem dla jej dokonań, nie była w ostatnich latach przedsiębiorstwem wyróżniającym się technologicznie wśród światowych "przeciętniaków", a nie mogąc i nie chcąc konkurować kosztem pracy jest to jedyna droga do utrzymania rentowności. Wartośc również zaznaczyć, że tak duże stocznie są już w Europie nieobecne - nawet w największych miastach "stoczniowych" funkcjonuje kilka mniejszych podmiotów, maksymalnie 500-osobowych. I one również posiadają w tej chwili problemy. Polskie rządy nie potrafiły przez lata wprowadzić sprawnego i legalnego w ramach przepisów unijnych systemu wspierania przemysłu stoczniowego, ale pozostali obywatele, podatnicy, nie mogą ciągle ponosić kosztów tych zaniedbań.
Zgadzam się, że Szczecin nie może odwrócić się od gospodarki morskiej, ale chyba musimy ją inaczej postrzegać. Stocznia to jednak w większym stopniu przemysł, a nie gospodarka morska, z którą największe pole wspólne do oddziaływanie zmieniającej się koniunktury morskiej. Koniunktury bardzo zmiennej i brutalnej. W chwili obecnej wydaje się, że przyszłość gospodarki morskiej to transport przyjazny środowisku i większego rozwoju spodziewałbym się w ramach funkcjonujących w Szczecinie i regionie portów, niż przemysłu związanego z gospodarką morską. Zgadzam się natomiast, że bez względu na powyższe Szczecin musi posiadać wysoce rozwiniętą i znaczącą branżę, która będzie przeciwwagą dla szeroko rozumianej gospodarki morskiej. |
#51 |