| Niedoinwestowanie nauki hamuje rozwój |
|
|
|
|
Zdaniem ekspertów stan szczecińskiej nauki i innowacji nie jest dobry. Rozbicie szczecińskiego środowiska naukowego powoduje, że nasze uczelnie nie dostają dofinansowania projektów. Wykorzystanie badań naukowych w przedsiębiorstwach jest marginalne, a sukcesów na tym polu jest zdecydowanie za mało. Naszą szansą są m.in. nanotechnologie i informatyka, ale żeby jej nie zmarnować środowisko naukowe i polityczne musi mówić jednym głosem. Potrzebna jest nam szeroka koalicja na rzecz Szczecina. W czasie środowego (30 września) panelu w siedzibie Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości w Szczecinie zaproszeni eksperci diagnozowali stan szczecińskiej nauki i innowacji. Początek dyskusji zdominowała kwestia rozbicia środowiska naukowego. Każda ze szczecińskich uczelni samodzielnie próbuje walczyć o środki na projekty badawcze i rozwojowe. Jak się okazuje w najbardziej prężnych ośrodkach w Polsce takich jak Wrocław, Poznań czy Kraków wszystkie uczelnie jednoczą się wokół wielkich projektów i to one dostają na nie dofinansowanie. Prawda jest taka, że to właśnie duże projekty są najchętniej promowane przez władze centralne. - Jedną z przyczyn przegranej jest to, że nie tworzymy jednego środowiska jako uczelnie. Błędem jest, że rektorzy nie działają razem na zewnątrz. Dużych pieniędzy nie dostanie się pojedynczo – argumentuje jeden z panelistów. - Gdyby nasze projekty były scalone, szanse na pieniądze byłyby dużo większe. Bez pieniędzy na projekty badawcze trudno jest nam się dobić z naszą nauką do poziomu prezentowanego przez czołówkę. Zdecydowanie odbiegamy od tego co reprezentuje Warszawa, Kraków, Wrocław czy Gdańsk. Stan szczecińskiej nauki został zdiagnozowany jako średni na tle kraju. W rankingach uczelni szczecińskie szkoły plasują się w połowie stawiki. - W ocenie ministerstwa 50 proc. naszych wydziałów ma pierwszą kategorię. Oznacza to, że prezentują one poziom światowy. Ale rzeczywiście, to połowa z tej połowy jest na poziomie światowym. Niestety licząc innowacjami mamy tylko nieliczne przykłady poziomu światowego. Są to przede wszystkim genetyka, nanotechnologie i informatyka – wylicza prof. Ryszard Getka z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Zdaniem ekspertów właśnie na te dziedziny powinniśmy stawiać. - Musimy iść w dziedziny, w których naukowo jesteśmy bardzo mocni np. nanotechnologia i biotechnologia. W nich mamy największy rozwój innowacyjności, która może przełożyć się na produkty rynkowe – mówi Mirosława El Fray z ZUT. - Krokiem w tym kierunku jest budowa od podstaw Centrum Nanotechnologii. Będzie to jeden z niewielu takich ośrodków w kraju. Chcemy, żeby docelowo realizowana była w nim dydaktyka i badania wspomagane przez naukowców z całego świata. Ważnym aspektem poruszanym przez panelistów jest brak współpracy między miastem a uczelniami. Podany został przykład Wrocławia, który ściąga do siebie inwestycje i pieniądze na badania dzięki temu, że środowisko naukowe, politycy i samorządowcy mówią jednym głosem. Dzięki temu udało się do miasta ściągnąć m.in. koncern IBM. - Brakuje nam współpracy miasto – uczelnie. Politycznego lobby, które popierałoby projekty uczelni – zauważa Mirosława El Fray. - Bez szerokiego poparcia, nawet mając świetny projekt można się z nim nie przebić. |
| Zmieniony: sobota, 03 października 2009 09:14 |
