| Ściąganie inwestycji, czy inwestycja w ludzi? |
|
|
|
|
Jak ściągnąć do Szczecina inwestorów i jak ich tu zatrzymać? Na te pytania odpowiedzi poszukiwali eksperci diagnozujący możliwości inwestycyjne miasta. Jednoznacznej odpowiedzi oczywiście nie ma, natomiast jedno jest pewne: ożywienie inwestycyjne nie nastąpi bez stworzenia kompleksowej i czytelnej oferty. Na atrakcyjność miasta wpływa także dobrze wyszkolona kadra pracowników. By przyciągnąć inwestorów należy najpierw zainwestować w... kapitał ludzki, bo to ludzie są najważniejszym magnesem dla firm. Dałalności inwestycyjnej poświęcone było trzecie spotkanie panelowe w sferze gospodarczej, które odbyło się w wtorek 29 września w małej sali senatu Uniwersytetu Szczecińskiego. Gościem panelu był dr Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. Podkreślał on konieczność jasnego określenia priorytetów miasta. - Podstawa to dobrze przygotowany plan - tłumaczył. - W Sopocie postawiliśmy na przedłużenie sezonu, chodziło o wydłużenie czasu, kiedy miasto jest atrakcyjne dla turystów. Dlatego zbudowaliśmy m.in. halę widowiskowo-sportową. Olbrzymie znaczenie dla miasta mają także powierzchnie biurowe, ich brak dusi gospodarkę, bo ogranicza działalność firm. Jeśli chodzi o Szczecin, to według mnie największe atuty miasta trafnie identyfikuje projekt 2050. Opracowanie to przedstawia Szczecin jako zielone miasto nad Odrą. Można tu stworzyć drugie hamburskie Hafen City. Najważniejsze zadania to uzbrajanie terenów postoczniowych, dobra komunikacja wewnątrzaglomeracyjna i ożywienie centrum. Eksperci nie mieli wątpliwości co do mocnych stron Szczecina, które mogłyby przyciągnąć inwestorów. Atutem miasta jest bez wątpienia jego położenie. Są jednak też bariery, które uniemożliwiają czerpanie korzyści z naszej renty geograficznej. - Niekwestionowanym atutem jest położenie miasta – mówi Paweł Panczyj z firmy Ernst & Young. - Jednak są pewne "ale". Jak się bowiem okazuje do Szczecina można dojechać, ale nie do końca, można dolecieć, ale nie o każdej godzinie. Istotna jest także szeroko pojęta atrakcyjność miasta. Z punktu widzenia inwestorów propozycja miasta musi stanowić komplementarną całość: muszą być pięciogwiazdkowe hotele, zaplecze kulturalne gdzie będzie można przyjemnie spędzić czas po pracy i miejsca wypoczynku na weekend. Oferta miasta w tym zakresie nie jest kompletna. Dużo czasu paneliści poświęcili kwestii strategicznych kierunków poszukiwania inwestorów. - Z całą pewnością Skandynawia jest takim kierunkiem – zapewnia Kaare Nordbo ze Skandynawsko-Polskiej Izby Gospodarczej w Szczecinie. - Jednak, by nawiązać na szerszą skalę kontakty z państwami z tego obszaru, należy mieć kadrę pracowników biegle władającą językami skandynawskimi. Na uniwersytecie powinna powstać filologia skandynawska. Zdarza się, że inwestorzy wybierają Gdańsk, bo tamtejsza uczelnia taki kierunek studiów posiada. Eksperci zgodnie stwierdzili, że konieczne jest dostosowanie kształcenia do potrzeb rynku i pracodawców. Inwestorzy muszą wiedzieć, że w Szczecinie znajdą dobrze wykształconych pracowników. Ciekawy pogląd na temat działalności inwestycyjnej wyraził Janusz Szewczuk ze Stowarzyszenia Rozwoju Gospodarczego Gmin. Jego zdaniem najważniejszy jest popyt lokalny, czyli postawienie na młodych i zdolnych szczecinian, który w przyszłości będą tworzyć miasto. - Zagrożeniem jest ucieczka młodych i wykształconych ludzi – podkreśla Janusz Szewczuk. - Zjawisko to obniża atrakcyjność Szczecina w oczach potencjalnych przedsiębiorców. Inwestowanie w miasto należy rozumieć także jako inwestowanie w przestrzeń dla ludzi. Program inwestycyjny musi się koncentrować przede wszystkim na ludziach, czyli na podnoszeniu ich kwalifikacji, oraz na stworzeniu odpowiedniej przestrzeni dla nich. |
| Zmieniony: środa, 30 września 2009 10:48 |
