Skip to content

Aktualizacja Strategii Rozwoju Szczecina

Home Blogi Bank pomysłów Zez i zadyszka, czyli gdzie ta kultura?
Zez i zadyszka, czyli gdzie ta kultura? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Szymon Dominiak-Górski   
poniedziałek, 03 sierpnia 2009 11:42

Deptak BogusławaRzecz o Centrum Kultury

W ocenie entuzjastów szczecińskiej kultury, w naszym mieście dzieje się sporo. Na liście sukcesów jednym tchem wymieniany jest zazwyczaj „Kontrapunkt”, „Spoiwa Kultury”, czyli wcześniejszy „Festiwal Artystów Ulicy” czy Inspiracje. Entuzjaści z dumą prężą klatę przywołując takie nazwiska jak: Augustynowicz, Liskowacki, Bizio, Iwasiów. Jeśli ktoś jednak zechce się wsłuchać w głosy malkontentów przekonujących, że w naszym mieście nie dzieje się nic – również może przyznać im rację. No bo gdzie ta kultura? Dokąd mamy zaprowadzić rodzinę z Wrocławia, by się pochwalić szczecińską kulturą?

Miejsce Sztuki Officyna – Niebuszewo, Kana – zjazd z Trasy Zamkowej. „Obok” Kany – Wały Chrobrego z muzeum i teatrami, Zamek z Operetką, muzeum, 13 Muz. Ale Pleciuga znajduje się już bliżej Jasnych Błoni, zaś Teatr Mały – na deptaku Bogusława. Można oczywiście kopnąć się z Niebuszewa, przez Wały, zaliczyć jeszcze po drodze 13 Muz by dotrzeć na deptak. Można, jeśli będzie po co. Nie ma przecież żadnej gwarancji, że we wszystkich tych miejscach będzie działo się coś, co uzasadni nasz spacer. Generalnie pewne jest jedno: chcąc przyjrzeć się szczecińskiej kulturze można dostać zeza – to zbieżnego i rozbieżnego równocześnie. Chcąc natomiast pokazać komukolwiek ośrodki kultury – nawet zaprawionej w górskich wędrówkach rodzinie z Wrocławia – można co najmniej dostać zbiorowej zadyszki.

Szczecińska kultura jest rozproszona. To rozrzucone po mieście perełki, które trudno zebrać na jednym sznurze. By je podziwiać, trzeba najpierw wyszukać, aby wyszukać, trzeba być upartym. Tymczasem fajnie by było tak bez wysiłku – usiąść w jednym miejscu i mieć kulturę przynajmniej w zasięgu wzroku. Usiąść, pić wino i chłonąć.

Może rozwiązaniem jest stworzenie takiego miejsca? Może warto przeznaczyć jedną bądź kilka kamienic by stworzyć Centrum Kultury z prawdziwego zdarzenia? Byłby to budynek, który zapewni artystom i społecznikom miejsce do prowadzenia działalności, bądź ekspozycji prac. Najłatwiej byłoby przeznaczyć na ten cel budynki w rewitalizowanym kwartale 21 – stoją puste.

Lokale dla twórców byłyby dostępne nieodpłatnie. Jedynym warunkiem korzystania z pomieszczeń w Centrum Kultury byłaby aktywność w pubie działającym w parterze kamienicy oraz w obszarze Śródmieścia. Oznacza to, że muzycy musieliby grać koncerty, plastycy organizować wystawy, a kabarety, teatry czy performerzy wystawiać widowiska. Aktywność musiałaby być weryfikowana (przykładowo za pomocą systemu punktów przyznawanych za każdą realizację). Prawo do zajmowania lokum mieliby ci, którzy wykażą się największą aktywnością. Jeśli jakaś inna osoba czy organizacja nie dysponująca prawem do lokalu, będzie o nie aplikowała i uzbiera więcej punktów w skali roku od zajmującej lokal w danym czasie, wówczas dojdzie do zmiany użytkownika na bardziej aktywnego.

Finansowanie? No cóż cel miejski, więc budżet miejski musiałby być jednym ze źródeł. Z pewnością jednak znalazłyby się na ten cel fundusze pomocowe potrzebne na adaptację budynków. Jeśli chodzi o utrzymanie bieżące, czyli opłatę podatku od nieruchomości i kosztów utrzymania – bilansowałyby je wpływy z prowadzenia lokalu gastronomicznego, który miałby swoich artystów i swój wyjątkowy klimat.

Zmieniony: czwartek, 17 września 2009 08:57
 
Musisz się zalogować lub zarejestrować aby pisać komentarze.
Dyskutuj...
Dyskutuj (1 komentarzy)
Zez i zadyszka, czyli gdzie ta kultura?
Aug 11 2009 20:42:20
Bart, przenieś to do banku pomysłów?
#7